Gdy rozumu zabraknie!

19 czerwca 2010r. w Końskich, ogień strawił kamienicę uznawaną za zabytkową. Pożar wybuchł w godzinach popołudniowych i został szybko zauważony. Mieszkańcy kamienicy zamiast użyć kubła wody wezwali straż pożarną, a ta dała popis nieudolności. W gaszeniu brało udział wiele jednostek straży pożarnych z całego województwa świętokrzyskiego. Tak długo kamienicę gasili aż spłonęła. 34 mieszkańców straciło dach nad głową a jeden spłonął.



Tak! Panie Janku!


Zgadzam się z Panem, iż ludzie chcą aby o ich istnieniu wiedzieli inni. Zgadzam się, iż nie bardzo rozumieją właśnie po co inni mają o nich wiedzieć, ale dla wielu jest to marzenie. Patrzcie oto Ja - cały Ja, niektórzy nawet pokazują się na golasa, że niby nie mają nic do ukrycia! No i co ? Okazuje się , że tyle może pokazać każdy, a jak każdy to staje się to nieciekawe. Żeby było ciekawe ( niby) to bywa, że silą się różne sposoby - a to kopia piłkę, że niby lepiej od innych, a to biegają, a to jeżdżą... jak robią to za swoje pieniądze - to ich sprawa jak wyciągają rękę po cudze to jet to żałosne - dziadowanie. Niektórym marzy się więcej na tej samej zasadzie.


Oto nasza gmina! Oto nasz powiat! Oto nasza Polska cała! - Komu pokazać? - Ano, amerykańcowi, dla którego Polska, jest tak samo abstrakcyjna, jak dla polaka Ziemia Ognista. Niektórzy nawet nieźle żyją z "promocji naszej małej Ojczyzny". Pokazują skałki , jakieś bagno, jakiś kościół albo zamek i że niby, jak inni przyjadą to obejrzeć, to mają doznać czegoś niezwykłego, za co zostawią w naszej małej ojczyźnie jakieś tam  pieniądze, i nam będzie żyło się za te pieniądze niby dobrze. Okazuje się, że o istnieniu naszego, grodu cała Polska dowiedziała się jednak znacznie efektywniej, niż za staraniem gminnych i miejskich, a nawet powiatowych specjalistów od promocji, za sprawą pięknego pożaru.


Jeszcze nie dojechałem w sobotę do Końskich, a już w mediach leciała informacja, że w Końskich szaleje pożar. Wystraszyłem się nie na żarty, dałem gaz a przed oczami majaczyły mi się obrazki z filmu artysty p. Andrzeja Wajdy "Ziemia Obiecana". Gdy już dotarłem do miasta zobaczyłem znamiona widowiska plenerowego - tłum gapiów - bierna widownia, niczym przed Egipcjanką, a na letniej scenie - tej kamienicy przy ul. Warszawskiej, uwijają się dzielni strażacy, a ogień się pięknie rozpala. Strażacy rzucają się do hydrantów, a tu posucha. No fakt, niedawno walczyli z wodą i marzyli żeby jej nie było, to i się spełniło.


Jak opowiadali widzowie, zaczęło się zupełnie niewinnie, a nawet śmiesznie. Ponieważ były dokonane wszystkie aktualne przeglądy, spełnione certyfikaty, więc pożar nie miał prawa wybuchnąć, a tym bardziej się rozwinąć. A już gdy zjawiły się zuchy ze straży pożarnej, to powinien sam z siebie podwinąć ogon i zgasnąć - a on nie.


Wydaje się, że tresura władzy wobec społeczeństwa zaczyna przynosić właściwe rezultaty - właściwe służby, do zwalczania konkretnych problemów, pięknie się prezentują, dopóki te problemy się nie pojawią . Aktywność społeczną wykastrowano, aby broń Boże nie okazało się, że te właściwe służby są do bani.


Panie Janku! Nie chodzi tu tylko o strażaków!


Tych służb to przybywa i przybywa..., a nawet pretendent do fotela prezydenckiego, sam czuje się niekompetentny w czymkolwiek, oprócz powoływania kolejnych "rad".  Podpisana przez pana Komorowskiego ostatnio ustawa o handlu dziećmi tj. o przemocy w rodzinie, składa los pańskich dzieci i pańskiej rodziny, w równie kompetentne ręce pracowników pomocy gminnej.


A niech Pan popatrzy jak pięknie rozwija się gospodarka, gdy kryteria przedsiębiorczości ustalają urzędnicy - z tego dobrodziejstwa już kilka milionów wolało zrezygnować i po prostu wyjechało. Niech Pan popatrzy, jak szerokim łukiem za obywatelem, idą pieniądze na leczenie w ręce zupełnie przyzwoitych specjalistów od leczenia. Gdyby nie droga na skróty, którą pokazuje co roku pan Owsiak, to można by odnieść wrażenie, że Służba Zdrowia załamała by się. A jak pięknie pracuje Policja - jak mają czegoś nie znaleźć, to na pewno nie znajdą, jak trzeba to potrafią nawet z lasu wygrzebać, a prokuratura , a sądy...


A Pan? - A Pan może być tylko gapiem, jak wszy na Pańskiej skórze harcują - i to dopiero jest dziwowisko dla całego świata!


Na pociechę dla strażaków, przytaczam warszawską piosenkę sprzed 200 lat, gdy do pożaru jeżdżono konno, strażacy dymali pompy ręcznie, woda była w beczce, żadnych certyfikatów nie wystawiano, badań okresowych też nie było, no i nie było Unijnego szczęścia.




Na Tamkie pod trzynastką pożarną straż wezwali

z ratusza pełnym gazem na fonie przyjechalim.

A tu się pali jak cholera

ogień bucha jak cholera nie wiadomo skąd.

Naród stoi łeb zadziera

tu się pali jak cholera, z każdej strony swąd.

A wtem na drugim piętrze gość z góry jakiś drze się

ratujcie bo się spalę, zajęli gacie mnie się

ktoś krzyczy, skacz pan w siatkę do niego strasznym głosem.

Gość skoczył ale obok i zarył w jezdnię nosem.

A wtem z przeciwnej strony zajeżdża pogotowie,

gość leży na  asfalcie i ma trzy dziury w głowie.

I nagle jak nie wrzaśnie przy ludziach bez krępacji

ratujcie moją Babcię zamkniętą w ubikacji.

Natychmiast jeden strażak w zmoczonym kombinezie

po tego gościa babkę na grandę w ogień lezie,

za chwilę jest z powrotem i trzyma parę kapci

i mówi do faceta, że to są resztki z Babci.

Walczyli my z tym ogniem na Tamkie pod trzynastką,

a pożar był widoczny nad całym prawie miastem.

Toporki byli w ruchu,  ulice byli w wodzie

walczyli my z tym ogniem, aż podziw był w narodzie.

Wszyscy śmy się narobili,

bo strażaki w takiej chwili bardzo dzielne są.

Trzy godziny my walczyli

wszyscy śmy się napocili, aż się spalił dom.




Andrzej Poterała

© 2017 KIELCE ŚWIĘTOKRZYSKIE POLSKA ŚWIAT | pF