Rząd tchórzy?

Rząd nie wprowadza stanu klęski żywiołowej. Zastanawiam się dlaczego. Zapewne, jednym z powodów, są zbliżające się wybory na Prezydenta połączone z wyborami uzupełniającymi do Senatu. Stan klęski żywiołowej, zgodnie z artykułem 228 ust. 7, uniemożliwia przeprowadzenie wyborów w zaplanowanym terminie. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić ludzi, którzy stracili wszystko, jak idą z radością oddać głos 20 czerwca, niecały miesiąc po tragedii, jaka ich spotkała. Ale to rządzących raczej mało interesuje. Niemniej, zacząłem się zastanawiać czy nie ma innego powodu takiego zachowania Premiera.


W niedzielę, 23 maja 2010 roku, odbyła się dyskusja w Radio Kielce o powodzi w świętokrzyskiem. Najciekawszy był głos z sali wieloletniego ratownika wodnego, szefa kieleckiego WOPR-u, pana Wacława Mozera - całość można wysłuchać od 35 minuty na stronie http://www.radio.kielce.pl/page,,Studio-Polityczne-Radia-Kielce-poslowie-o-akcji-przeciwpowodziowej,9727969852a17a2ab0aa7790e9867670.html


Opowiadał między innymi, jak ciężko ratować ludzi z powodzi, bo często są oni w szoku i zachowują się nieracjonalnie. Dał przykład człowieka, który siedząc na dachu zalanego domu wołał o pomoc a jak ratownicy dopłynęli to nie chciał wsiąść do łódki, natomiast gdy oddalili się na kilkadziesiąt metrów znowu wołał o pomoc. Po audycji opowiadał także o demoralizującym wpływie gapiów, którzy przyglądając się ciężkiej pracy ludzi przy wzmacnianiu wałów ochronnych jednocześnie odmawiali pomocy komentując ile to zarabiają ratownicy.


Zastanawiałem się jak można było uniknąć takich sytuacji. Przecież ci na wodzie, w takich okolicznościach, tracili bezcenny czas, bo nie mogli ratować innych a tych na wałach normalnie trafiał szlak. Słyszeliśmy w relacjach radiowych i telewizyjnych, że ludzie nie chcieli opuszczać drogą lądową zagrożonych domów przed nadejściem fali powodziowej (zapewne bojąc się szabrowników) i ratownicy musieli ich ewakuować łodziami po zalaniu ich domów. To też częściowo marnowana energia tych, którzy pomagają, na czynności, których można było uniknąć.


Przejrzałem ustawę z dnia 18 kwietnia 2002 roku o stanie klęski żywiołowej (tekst jednolity na stronie sejmowej http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20020620558) i zrozumiałem w czym problem. Artykuł 21 mówi o ograniczeniach wolności i praw człowieka i obywatela w stanie klęski żywiołowej stosowany do osób fizycznych na obszarze, na którym został ogłoszony stan klęski żywiołowej. Ust. 1 pkt 12 mówi wyraźnie o nakazie ewakuacji, art. 22 pkt 3 o obowiązku wykonywania określonych prac, natomiast pkt 10 o nakazie pełnienia warty, czyli pilnowania dobytku tych, którym zalało domostwa. Do tego art. 27 mówi o tym, że kto nie wykonuje powyższego podlega karze aresztu lub grzywny.


Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej daje narzędzie, które zastosowane przez ratowników, pozwala skuteczniej działać. Problem jednak w tym, że skutkuje to także wzięciem odpowiedzialności rządu za całość akcji ratowniczej. Teraz taka odpowiedzialność spada na samorządy.


Szukałem, kto wprowadza stan klęski żywiołowej. Otóż mówi o tym art. 5, który brzmi: "Rada Ministrów, Ministrów drodze rozporządzenia, może wprowadzić stan klęski żywiołowej z własnej inicjatywy lub na wniosek właściwego wojewody." Premier zdecydował, że nie ma potrzeby by taki stan wprowadzać, ale także nie słyszałem by jakikolwiek wojewoda wystąpił z wnioskiem o niego. Wojewodo Świętokrzyski. Pani Bożentyno Pałka-Koruba. Czy pani wystąpiła z wnioskiem do Rady Ministrów o wprowadzenie na terenie zalanych gmin w naszym województwie stanu klęski żywiołowej? Jeśli nie to dlaczego? Czyżby z tchórzostwa przed narażeniem się Premierowi? Przecież on jest jeden a ratowników wielu, bardzo wielu i mogą tego pani nie zapomnieć.

juke

© 2017 KIELCE ŚWIĘTOKRZYSKIE POLSKA ŚWIAT | pF