Rondo Obratyńskiego

Tak ! Panie Janku!

Ponieważ Pański pobyt w Końskich chwilowo przedłuża się, a interesuje Pana co to takiego ta rewitalizacja to spróbuję to Panu wyjaśnić.

Słowa rewitalizacja nie spotkałem w słowniku języka polskiego. Słownik to taka książka, która objaśnia znaczenie słowa - takie objaśnienie jest o tyle istotne, że pozwala zrozumieć co to pojęcie oznacza. Bywało, że o niezrozumienie słowa Domejko stracił wąsy zamiast Dowejki (czy na odwrót), a byłem świadkiem gdy do sądu jeden inteligent oskarżył drugiego, że ten go obraził bo nazwał go sufraganem.


Czasami ludzie intuicyjnie przypisują znaczenie konkretnym słowo, np. bywają tacy co uważają, że patriotyzm oznacza latanie w dniu święta kochanej ojczyzny z biało czerwoną szturmówką lub wstążką w klapie w pierwszym szeregu pochodu okazjonalnego, co jest absolutnie nie tym co to słowo oznacza. Bywa, że pod słowo o bardzo pozytywnym znaczeniu podkłada się w nowo mowie wartości negatywne, złe, np.  z pięknego słowa wolność - liberty zbudowano zwrot liberalizm - jako wroga dla wszystkich ludzi bo po co ludziom wolność - lepiej niech będą niewolni - niewolnikami na własne życzenie ( czasami nazywa się to głupotą ), ale to osobny rozdział.


Wróćmy do słowa rewitalizacja. Składa się ono z dwu elementów re- co oznacza powrót, przywrócenie oraz witalizacja  - w słowniku wyrazów obcych, witalizm - koncepcja filozoficzna i biologiczna przyjmująca obecność w każdym organizmie żywym niematerialnej "siły życiowej", od której zależą wszystkie zjawiska życiowe, i która określa kierunek rozwoju osobistego i rodowego organizmu.


No i co? Zrozumiał Pan coś z tego?


No bo oto właśnie chodzi! - Mądre słowo pod które można wcisnąć dowolną treść i nikt nie zaprotestuje bo boi się wyjść na głupka co to nie rozumie takiego "mądrego słowa", ale to trochę jak w tej bajce o nagim królu co to go mogli oglądać tylko mądrzy poddani odzianego w "cudowne szaty" przez dwóch cwaniaków.


Tak to bywa, że gdy jedni durnieją z zadęcia, a inni ze strachu a jeszcze inni nie muszą durnieć bo już nie muszą, wystarczył głos średnio rozgarniętego dzieciaka, który zauważył, że król jest nagi, aby wszyscy pokładali się ze śmiechu na widok golca.


Wróćmy zatem do tej witalizacji - do tej "siły życiowej". - Tak, dzisiaj Końskie jest zapyziałą mieściną "bez ducha". My mieszkańcy miasteczka to chodzące wywłoki pozbawione jakiejkolwiek koncepcji życiowej, nieomal na poziomie pantofelka co to jego zjadą albo on zje.


I oto nawiedzeni rajcowie i pan Burmistrz wybrani przez nas pierwotniaków sprowadza nam za drobne klika milionów wyszarpane obywatelom państw Unii Europejskiej bliżej nieokreśloną niematerialną siłę życiową.


Po pierwsze nikt nie ma pojęcia o jaką  "siłę życiową" chodzi, zatem co by się za tę kasę nie działo to wszystko będzie w porządku - czyli raj dla cwaniaków, co do tej kasy się dobiorą. A mieszkańcy Końskich też nie będą zbyt mocno protestować, bo nikt nie czuje specjalnego związku z tą kasą. Wiadomo - najmniej efektywnie wydaje się cudze pieniądze, a już pełne marnotrawstwo ma miejsce gdy wydaje się je dla kogoś. No bo jak dla siebie to czasami jeszcze z jakimś sensem.


Niech Pan nie protestuje - rajcowie i burmistrz są takimi samymi wybrańcami jak wcale nie odlegli przedstawiciele narodu w postaci pierwszego sekretarza partii i członków egzekutywy, którzy też byli wybierani i to wcale nie przez buraków tylko przez elitę narodu.


Jest jednak pewien szkopuł! Otóż w Końskich jest jednak "siła życiowa" i to po stronie kultury  - no choćby "Sweet - Combo" - spotkałem się z nimi w kilku miastach Polski ale u nas toną jakby w cieniu. Jest kilku fotografów - Wiesiek Turno.... ktoś pisze całkiem ciekawe nowele - p. Pelagia, ktoś maluje, mamy profesora filozofii - Ks. Miązka, a pani Gertner, a Pablo, a Sypytkowski... W sferze przedsiębiorczości mamy solidnych właścicieli firm z zupełnie przyzwoitymi koncepcjami rozwojowymi, a mój zakład badawczo rozwojowy w dziedzinie techniki elektroerozyjnej znany lepiej w Polsce i Europie niż w Końskich. Tylko proszę poszukać wspólnego mianownika dla ludzi tworzących obecną siłę życiową - to opór władzy - strach urzędniczych miernot osadzonych na posadach przed konkurencją autentycznych liderów, przywódców społeczności, który wcale tej władzy nie chcą i nie potrzebują.


Ta "siła życiowa" obecna nie chce przywilejów, nie żąda pieniędzy. Nie chce kłód rzucanych lekkomyślnie przez "małych" spragnionych władzy z powagą Państwa Polskiego.


Ale co tam swoi  - zmieść na szuflę i wyrzucić! - Gdzieś to są autorytety! To i nam za tę kasę jak to nieraz bywało "posadzą bacę na kamieni kupę - każą chodzić w koło i całować w czoło".


A właśnie te kłody pod nogi - tu zwracam się do pana Prokuratora ( nawet po tej ichnich szkole ), który ma pilnować, żeby między innymi nie było korupcji ( bo korupcja to nie tylko łapówkarstwo)to psucie - to psucie państwa, to psucie prawa...


Jeżeli Straż Miejska niszczy mi ogrodzenie a zasłużony prawnik p. J. Krakowiak przedstawiciel burmistrza, każe mi dochodzić odszkodowania od tego robotnika co trząsł się ze strachu jak pod nadzorem tegoż strażnika mi płot wycinał. To co to jest? Jeżeli Sąd w Końskich w osobie pani Sędzi Kamińskiej przez siedem lat nie potrafi rozstrzygnąć tego co było do rozwiązania za 15 minut. To co to jest? Jeżeli to nie jest zmowa to jest to właśnie korupcja, a Pana panie Prokuratorze jest to po prostu nieróbstwo a może współudział!


Przykładów dotyczących szerzącej się korupcji w naszym mieście możemy znaleźć wiele.


No choćby to rondo - wiadomo Końskie "cztery ulice na krzyż". Nawet dla celów bezpieczeństwa  ( ewakuacja miasta), rosnący ruch samochodowy wymaga budowy sensownych nowych rozwiązań, nowych ulic a nawet obwodnic. Co nie oznacza, że słuszne założenia mają usprawiedliwić wszelkie działania. Bo weźmy np. rondo "Sosnowskego" zbudowane na osiedlu "Warszawska" niezgodnie ze sztuką - niewłaściwe nachylone jezdnie - szczególnie przy zjeździe z ulicy Lipowej i póki co do nikąd, i póki co wydane pieniądze w błoto. A teraz to drugie projektowane rondo u zbiegu ulic przy wylocie na Kielce w ulicę Kielecką. Otóż dotarłem do projektowanego rozwiązania gdzie ulica Kielecka ma stać się czterojezdniową dwupasmową aleją w stronę Kielc, aż na odcinku do końca ogródków działkowych ( 300-500m ) - pięknie. Jest tu pewien problem, wyjeżdżając z miasta w stronę Kielc żeby dostać się do firm zlokalizowanych po lewej stronie ulicy trzeba będzie jechać , aż do przewidywanego zjazdu do stacji paliw Orlen, a duże samochody prawdopodobnie będą musiały jechać celem zawrócenia - chyba aż na Sielpię?


Wydaje mi się bardziej logiczne i zasadne byłoby zamiast pasa zieleni między jezdniami zrobić zjazdy do Biedronki w ulicę Polną, do Polmozbytu, do hurtowni materiałów budowlanych.


Brak tych zjazdów może poważnie utrudnić życie mieszkańców miasta a jednocześnie osłabić aktualny "witalizm" naszego miasta - no chyba, że o to chodzi. - No bo jak się ma "rewitalizować"!!!?


Faktem jest, że w twórczym uniesieniu co rusz ktoś chce uszczęśliwiać społeczności i społeczeństwa cudownymi rozwiązaniami, dochodzi do wniosku, że to co jest, jest złe, trzeba zrobić coś po nowemu to będzie dobrze - starych odesłać won - na cmentarz, na emigrację a zrobić miejsce dla nowego, głupich można zostawić, zawsze można ich wydoić - niewiele bo niewiele, ale za to bezkarnie.


Wprawdzie byłem na spotkaniu u burmistrza gdzie za remont ulicy przy której funkcjonowało kilka zakładów domagano się kasy na klub sportowy, ale to historia i mam nadzieję, że stworzone w projekcie ulicy Kieleckiej szykany znalazły się tam przypadkowo i w żadnym związku nie powinno się ich kojarzyć z wymuszeniem kasy od zainteresowanych...


Z drugiej strony znając praktykę lokalnych urzędników żadnego świństwa wykluczyć nie można.


Końskie były już w swojej przeszłości witalizowane - parę wieków temu sprowadzono tu Bawarczyków - Bawaria, aby tubylców uczyć rzemiosła. Potem samodzielnie  Końskie witalizowali Żydzi - trochę bardziej pracowici i przedsiębiorczy od lokalnego ludu wiedzionego twardą ręką władzy. Był okres kiedy siłę witalną prowadzili Ławacze - dobici przez władzę, no a świętej pamięci tato Heńka Piety co za dobre rozwiązanie techniczne i organizacyjne ledwie uszedł władzy z życiem. Taka tradycja.


A tak sobie myślę, że może gdyby nam "witalizujacym" obecnie Końskie trochę na tej władzy jednak zaczęło zależeć i udało się wypchnąć te obecne miernoty, to mogło by to być z pożytkiem dla całego miasta, zanim zaimportują tu innych a Nas całkiem wykopią.


Co Wy na to szanowni państwo?

Poterała Andrzej

© 2017 KIELCE ŚWIĘTOKRZYSKIE POLSKA ŚWIAT | pF