Siostra Benigna Westwalewicz

Poligon doświadczalny walki władz komunistycznych z Kościołem w Polsce znajdował się w Kielcach. W 1951 roku aresztowano i uwięziono ordynariusza diecezji ks. bp. Czesława Kaczmarka i kilku kapłanów kieleckich. rn rnWszyscy zostali oskarżeni o współpracę z ośrodkami szpiegowskimi. W 1952 roku w więzieniu znalazła się kolejna z nazaretanek - s. Benigna Julia Westwalewicz (pierwszą była s. Izabela Machowska - por. "Nasz Dziennik", 14-15.02.2009 r.). Jej aresztowanie w pewien sposób władze zamierzały związać z uwięzieniem ordynariusza kieleckiego. W tym celu odczekano kilka miesięcy, aby weszła w życie odpowiednia ustawa karna. Zastosowano więc osławioną metodę - najpierw odszukajcie człowieka, a potem znajdziemy na niego odpowiedni paragraf.

W 1952 roku w Polsce przygotowywano nowe wybory do Sejmu. Powstawała również nowa konstytucja, nacechowana ideologią komunistyczną, w której został zawarty artykuł o rozdziale Kościoła i państwa. Wobec Kościoła, w tym także nie tylko wobec duchownych, ale i wobec świeckich członków społeczeństwa de facto katolickiego, zastosowano całą gamę sankcji karnych. Zostały zamknięte niższe seminaria duchowne, usunięto ze szkół naukę religii. Nieco wcześniej, w 1950 roku ustanowiono prawo o dobrach "martwej ręki", które wywłaszczyło Kościół z posiadanej własności. W tym samym roku władze państwowe przejęły kościelną organizację Caritas. W listopadzie 1952 roku aresztowano księży - pracowników kurii krakowskiej, których oskarżono o prowadzenie na terenie kurii działań szpiegowskich i handel dewizami.


Tworzone w tym okresie karne przepisy prawne miały szczególnie wyraźny wydźwięk klasowy i polityczny. Na mocy ustawy o stowarzyszeniach z 1949 roku władze komunistyczne posiadały informacje o klasztorach, różnych dziełach prowadzonych przez zakony, a także o siedzibach władz generalnych. Zgromadzenia zakonne ze swoimi władzami zwierzchnimi w Rzymie były najgroźniejsze dla komunistów i nieomal "z góry" oskarżone o szpiegostwo i czerpanie korzyści majątkowych w obcej walucie. Nie miała znaczenia dla ideologów troska rodzin zakonnych o reaktywację działalności na rzecz społeczeństwa w powojennej, zniszczonej Polsce. W ówczesnych gazetach towarzyszyła tym działaniom odpowiednia kampania medialna ze zdjęciami "dowodów winy", samych aresztowanych oraz z pokazowych procesów, w których zapadały również kary śmierci, jak np. w procesie kurii krakowskiej.

Własną ścieżką
Julia Westwalewicz urodziła się 16 stycznia 1908 roku w Petersburgu w rodzinie o patriotycznych tradycjach. Jej rodzicami byli Tadeusz i Zofia z domu Rutka. Została ochrzczona w petersburskiej parafii katolickiej św. Katarzyny. Ojciec Julii Tadeusz Westwalewicz był legionistą. Brał udział w działaniach Legionów Piłsudskiego podczas I wojny światowej, a w latach 1919-1920 walczył w obronie Ojczyzny przed inwazją bolszewicką. Na początku lat 20. jako kapitan przeszedł do rezerwy i osiadł z rodziną w okolicy Brześcia nad Bugiem.


Siostra Benigna miała pięcioro rodzeństwa: dwie siostry i trzech braci. Jedna z sióstr - Katarzyna, wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w Laskach, gdzie bezpośrednio przed wybuchem II wojny światowej złożyła profesję zakonną. Jako s. Nulla dała się poznać jako osoba o głębokim życiu wewnętrznym, co ujawniają pisane przez nią formy poetyckie. W trudnych warunkach okupacyjnych zapadła na gruźlicę i zmarła w młodym wieku. W jednym z ostatnich wierszy, których rękopisy pozostawiła swej siostrze, zapisała m.in. "Pielgrzym. Pójdziesz człowieku samotny swą własną ścieżką...". Podczas wojny Niemcy zabili jednego z braci siostry Benigny. Druga z sióstr - Zofia (1905-1989), w 1941 roku straciła męża zamordowanego przez okupantów hitlerowskich - Henryka Dembińskiego, działacza wileńskiego "Odrodzenia", później publicysty o poglądach komunistycznych. Zofia Dembińska pod koniec lat 40. wstąpiła do PZPR. Należała do grupy założycieli i członków kierownictwa Spółdzielni Wydawniczej "Czytelnik". W latach 1951-1960 w okresie, gdy władze komunistyczne likwidowały w Polsce szkoły katolickie, była wiceministrem w Ministerstwie Oświaty i reprezentowała kraj na konferencjach organizowanych przez ONZ, szczególnie dotyczących praw kobiet. Pozostali dwaj bracia Westwalewiczowie mieszkali jeden w Warszawie, a drugi w Londynie, dokąd wyjechał po wyzwoleniu z obozu koncentracyjnego na terenie Niemiec.

Wychowawczyni młodzieży
Julia Westwalewicz ukończyła Gimnazjum Państwowe w Krakowie. Podczas nauki mieszkała w internacie prowadzonym przez nazaretanki przy ul. Warszawskiej 13. Po uzyskaniu świadectwa maturalnego w 1927 roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu i została skierowana do nowicjatu, który znajdował się w Albano pod Rzymem. Przy obłóczynach otrzymała imię zakonne Benigna. Po ukończeniu nowicjatu i złożeniu pierwszych ślubów zakonnych w 1930 roku powróciła do Polski i przez 5 lat pracowała we Lwowie jako sekretarka w gimnazjum i liceum prowadzonym przez Siostry Nazaretanki. Jednocześnie zajmowała się dziewczętami w internacie jako wychowawczyni i opiekunka. W 1935 roku ponownie została skierowana do Włoch na przygotowanie do ślubów wieczystych. Po złożeniu profesji wieczystej w Rzymie w listopadzie 1935 roku powróciła do Polski i przyjechała do Rabki, gdzie również była sekretarką szkoły i zajmowała się internatem. W latach 1936-1938 ukończyła kursy ratownictwa medycznego oraz dla kierowników i wychowawców w internatach i bursach dla młodzieży. W Rabce przebywała do 1941 roku, do czasu, gdy Niemcy nakazali siostrom opuszczenie domu zakonnego. Duży i funkcjonalny budynek, wzniesiony w 1933 roku wysiłkiem zgromadzenia jako szkoła sanatoryjna dla chorych uczennic z różnych placówek oświatowych nazaretanek w całej Polsce, okupanci przeznaczyli na szkołę dla członków Hitlerjugend. Siostra Benigna w latach okupacji opiekowała się młodzieżą w domach dziecka, które z ramienia Rady Głównej Opiekuńczej istniały w domach Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek w Krakowie i Częstochowie. W Krakowie późną jesienią 1944 roku przejęła opiekę nad tworzącym się schroniskiem dla warszawiaków, którzy zostali wywiezieni ze stolicy po upadku Powstania Warszawskiego.


Po zakończeniu wojny w 1945 roku s. Benigna ponownie znalazła się w Rabce, obejmując obowiązki przełożonej, a po upływie 3-letniej kadencji w 1948 roku została przełożoną domu w Krakowie. Pełniła tę funkcję do 1951 roku, gdy otrzymała nominację na przełożoną w Kielcach, w placówce prowadzącej liceum, szkołę powszechną i przedszkole. Obowiązki w nowym miejscu przejęła od siostry Izabeli (Jadwigi Machowskiej).


Placówka oświatowa rozpoczęła działalność wkrótce po przesunięciu się działań frontowych z Kielc i okolicy. 5 lutego 1945 roku przeprowadzono pierwsze lekcje w reaktywowanej po wojnie szkole im. Królowej Jadwigi. Nauka rozpoczęła się w trudnych warunkach lokalowych, a placówka nazaretanek dzieliła pomieszczenia z biskupim gimnazjum św. Stanisława Kostki. Siostry przystąpiły do remontu budynku zdewastowanego przez działania wojenne i w sierpniu 1945 roku doprowadziły do uruchomienia pełnego zakładu naukowo-wychowawczego im. Królowej Jadwigi, obejmującego zarówno szkołę średnią (gimnazjum i liceum), jak i szkołę powszechną dla dziewcząt i chłopców oraz przedszkole. W pierwszych powojennych miesiącach pobierało tam naukę 568 uczniów i uczennic, a we wrześniu w roku szkolnym 1945-1946 626 uczniów i uczennic, pięć lat później (1950-1951) - 756. Pod względem liczby uczniów szkoła kielecka była jedną z największych w Polsce katolickich placówek oświatowo-wychowawczych, a przez to posiadała znaczny wpływ na lokalne społeczeństwo.

"Będzie zatrzymana"
Na przełomie lat 1948-1949 krystalizował się kierunek polityki komunistycznych władz Polski wobec Kościoła katolickiego. Minister administracji publicznej Władysław Wolski podczas rozmowy z biskupem Zygmuntem Choromańskim 14 marca 1949 roku zasygnalizował, że "często zdarzają się wypadki, kiedy księża patronują, a nawet wręcz współdziałają z różnymi przestępczymi i antypaństwowymi grupami, które są agenturą anglo-amerykańskiego imperializmu. Fakty te nie spotkały się ani z potępieniem, ani z należytym odporem ze strony hierarchii kościelnej". W oświadczeniu po raz pierwszy pojawiły się pogróżki wobec dwóch ordynariuszy: ks. bp. Czesława Kaczmarka z Kielc i ks. bp. Stanisława Adamskiego z Katowic. Solą w oku władz komunistycznych były szerokie kontakty ordynariusza kieleckiego m.in. z ambasadorem USA w Polsce Arthurem Blissem Lane'em. W grudniu 1945 roku ambasador złożył wizytę ordynariuszowi diecezji kieleckiej i został zaproszony przez ks. bp. Czesława Kaczmarka do odwiedzenia szkoły Sióstr Nazaretanek, gdzie obaj spotkali się z uczniami i uczennicami oraz gronem nauczycielskim.
Aresztowanie ks. bp. Kaczmarka nastąpiło 20 stycznia 1951 roku.


Jednym z bezpośrednich powodów decyzji władz komunistycznych był sprzeciw wyrażony przez ordynariusza wobec żądania, by potępił księży z Wolbromia oskarżanych o współpracę z podziemiem antykomunistycznym. W krótkim czasie w więzieniach znalazła się znaczna grupa współpracowników kieleckiego księdza biskupa - 20 księży i osoby świeckie. Na wieść o dodatkowych aresztowaniach Prymas Polski Stefan Wyszyński zanotował w swoich zapiskach 14 I 1952 roku: "Na tym będzie bazowała taktyka walki z Kościołem. Wszystkie urzędy dostały rozkaz, aby w niczym nie prowokować duchowieństwa niższego, natomiast rzeczą pożądaną jest, aby konflikt na odcinku Episkopatu narastał. Miałby być wykorzystany proces ks. bp. Kaczmarka; aresztowania kieleckie idą po linii procesu. Kielce mogą być poligonem w sprawach kościelnych (...) nowe aresztowania są kompletowaniem świadków do procesu biskupa". rn

© 2017 KIELCE ŚWIĘTOKRZYSKIE POLSKA ŚWIAT | pF