Jest interes do zrobienia

Po dwudziestu latach totalnej wyprzedaży sektora bankowego na rzecz kapitału zagranicznego ci sami ludzie wzywają dziś do odkupienia tychże banków za grube pieniądze przez spółki Skarbu Państwa, swoistej renacjonalizacji. Tymczasem odkupowanie prywatnych banków przez podmioty publiczne może obecnie spowodować, że spłata złych kredytów spadnie na polskiego podatnika.

Szef Rady Gospodarczej premiera Tuska Jan Krzysztof Bielecki lobbuje za odkupieniem banku BZ WBK od Irlandczyków przez podmioty związane ze Skarbem Państwa. Jego zdaniem, udział kapitału zagranicznego w tym sektorze sięgający 70 proc. jest zbyt wysoki i należałoby to zmienić.
- Nie wierzę w zmianę poglądów Bieleckiego. Przecież sam przyłożył rękę do wyprzedaży polskich banków, m.in. jako przedstawiciel EBOR [Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju] uczestniczył w prywatyzacji Pekao SA na rzecz Włochów, a potem otrzymał od nich funkcję prezesa tego banku - przypomina Jerzy Bielewicz, szef Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek". - Jego poglądy się nie zmieniły, jest zawsze tam, gdzie "jest interes do zrobienia".


Irlandzki AIB (Allied Iris Banks) chce sprzedać polską spółkę-córkę BZ WBK, aby załatać dziury w finansach z tytułu złych kredytów. Rząd chce, by nabywcą był kontrolowany przez Skarb Państwa PKO BP, który miałby wyłożyć na ten cel ok. 10 mld złotych. W latach 90. AIB nabył BZ WBK od Skarbu Państwa za kwotę dziesięciokrotnie mniejszą. Główny problem jednak w tym, że kupowanie banku w chwili tak głębokiego kryzysu obciążone jest ogromnym ryzykiem. Bank to przede wszystkim kredyty i depozyty, a nie mury, kasy czy skarbiec. Decydujący dla kupującego powinien być współczynnik wypłacalności banku i jakość jego portfela kredytowego. Ten zaś w kryzysie przypomina ser z dziurami. Media donoszą, że po ewentualnym kupnie BZ WBK współczynnik wypłacalności PKO BP spadnie do poziomu niewiele wyższego niż wymagane przez Komisję Nadzoru Finansowego 8 procent. Ba, może się okazać, że po zapłacie za "towar" PKO BP zabraknie gotówki na kredytowanie polskiej gospodarki. Jednak według KNF jest to rozwiązanie optymalne, ponieważ sprzedaż BZ WBK w ręce innego banku zagranicznego naraziłaby go na zainfekowanie kryzysem. Większość banków zagranicznych od dawna funkcjonuje na kroplówce serwowanej ze środków publicznych.
- Banki europejskie na gwałt potrzebują dzisiaj gotówki na kwotę kilkuset miliardów euro.


Dla nich przejęcie innego banku w kryzysie to wysoce niepewny interes. Dlatego nie można wykluczyć, że nie ma innych chętnych na BZ WBK - twierdzi Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK. - Po co przejmować bank? Bezpieczniej dla PKO BP byłoby przejąć jego rynek. Przecież nie wiemy, czy nie ma on w swoich aktywach np. złych kredytów hiszpańskich lub irlandzkich deweloperów - kwituje.
Małgorzata Goss

 

 

Za: Nasz Dziennik

© 2017 KIELCE ŚWIĘTOKRZYSKIE POLSKA ŚWIAT | pF