Pół miliona za pół roku

Do 22 listopada unijny komisarz Paweł Samecki, były wiceminister finansów, otrzymał za niespełna sześć miesięcy swego urzędowania w Brukseli łącznie aż 497,5 tysiąca euro pensji, dopłat do kosztów podróży, "pomocy na adaptację" itd.


Gazeta "Heute" ["Dziś"] to jedna z najbardziej popularnych gazet austriackich. Jest wydawana w Wiedniu przez prywatną spółkę, opiera się wyłącznie na dochodach z reklam, jest rozdawana gratis i ma ponad pół miliona egz. codziennego nakładu. W ostatnich dniach listopada podała ona kilka bardzo interesujących, a prawdziwie "europejskich" wieści. Takich, które nie zostały przedstawione w największych gazetach wydawanych w Warszawie. Oto przykładowo niektóre z nich.


USA dostaną dane banków z krajów UE


Bardzo kontrowersyjna umowa o systematycznym przekazywaniu władzom USA milionów danych europejskich banków została przyjęta 30 listopada w Brukseli przez ministrów spraw wewnętrznych państw UE. Za przyjęciem tej ryzykownej umowy głosowali ministrowie z aż 23 państw. Od głosu wstrzymali się jedynie przedstawiciele Niemiec, Austrii, Węgier i Grecji. Głosów przeciwnych umowie nie było. Tak więc przedstawiciele służb policyjnych, wywiadowczych i finansowych USA otrzymali ostateczną zgodę na kontynuowanie w praktyce niemal nieograniczonego dostępu (monitoringu) do danych wszystkich banków i ich klientów z krajów UE - w tym z Polski. Przede wszystkim do danych o bankowych przelewach, o ich dysponentach i adresatach. To wszystko oczywiście z powodu nieustającej ani na chwilę "wojny z terroryzmem".


Przekazywanie tych danych przez władze USA państwom trzecim czy organizacjom międzynarodowym nie jest w umowie dozwolone. Jednak niektórzy eksperci austriaccy i niemieccy, jak np. Hans Zenger, mówią i tak o "bardzo czarnym dniu" dla "wszystkich obywateli UE". I o zagrożeniu ich wolności i prywatności. Zenger podkreśla przy tym, że podpisanie ww. umowy o przekazywaniu danych da również Amerykanom "bezpośredni wgląd w działalność gospodarczą wszystkich europejskich przedsiębiorstw". A pierwotny cel tej umowy (formułowany kilka lat temu) - tj. skuteczne zapobieganie tzw. praniu brudnych pieniędzy w Europie - nie został spełniony. Swoje niezadowolenie z efektów pertraktacji o tych sprawach przedstawicieli UE z USA wyraziła też minister spraw wewnętrznych Austrii - Maria Fekter. Głównie dlatego, że kontrowersyjnej umowy nie udało się zablokować, a uzgodniona z Amerykanami "ochrona prawna" obywateli i przedsiębiorstw w Europie "nie jest zadowalająca".


Podwyżki dla urzędników UE


Czy Brukseli i innych siedzib biurokratów UE nie dotyczą reguły i skutki gospodarczego kryzysu czy też rekordowego w Europie poziomu bezrobocia? Okazuje się, że nie dotyczą. Bo Komisja UE i jej komisarze planują właśnie, dla ponad 50 tysięcy urzędników i funkcjonariuszy Unii Europejskiej, znaczącą podwyżkę płac - o średnio 3,7 proc. Urzędnicy UE przyznali te podwyżki sami sobie - bez jakiegokolwiek pytania o zdanie europejskich podatników i ich przedstawicieli. A chodzi o wielką kwotę ponad 200 mln euro. "To świństwo" eurokratów staje się już "całkiem nieznośne" - mówi na to popularny przywódca Wolnościowej Partii Austrii Heinz-Christian Strache. Podobnie myśli wielu zwykłych Austriaków. Z kolei Richard Kühnel, kierownik biura UE w Wiedniu, potwierdził w wypowiedzi dla "Heute", że mimo "oczekiwanej dyskusji" w tej sprawie, mimo wątpliwości i oporu niektórych polityków, Rada UE "przypuszczalnie zatwierdzi plan tych podwyżek". A tzw. Parlament Europejski i rządy poszczególnych państw nie będą miały w tej sprawie nic do powiedzenia [!]. Tak więc np. każdy z 60 tzw. generalnych dyrektorów UE będzie zarabiać dodatkowe 759 euro miesięcznie - plus dotychczasowe 20,5 tys. euro brutto comiesięcznej pensji [!]. Komentator "Heute" uważa, że ten skandal obciąży dodatkowo i tak już mocno nadszarpnięty w Austrii wizerunek unijnej Brukseli.


Finansowy rekordzista - komisarz Samecki


"Heute" w osobnym artykule na czołowej stronie podaje też inny skandaliczny i demoralizujący obywateli przykład marnotrawienia pieniędzy europejskich podatników na olbrzymie pensje i inne koszty funkcjonowania wysokich rangą urzędników UE. Oto Paweł Samecki, były wiceminister finansów RP ("Kto to jest?" - pyta "Heute" w pierwszym zdaniu tekstu), jest od 4 lipca br. następcą Danuty Hübner (po jej rezygnacji) na wysokim stanowisku komisarza UE ds. tzw. polityki regionalnej w Komisji Unii Europejskiej. Do 22 listopada komisarz Samecki otrzymał lub otrzyma jeszcze w najbliższych tygodniach, za niespełna sześć miesięcy swego urzędowania w Brukseli, łącznie aż 497,5 tysiąca euro pensji, dopłat do kosztów podróży, "pomocy na adaptację" itd. [!]. Prawie pół miliona euro za niespełna pół roku pracy! - oburza się austriacka gazeta. I pisze: "Ten skandal odkrył Martin Ehrenhauser" z austriackiego obywatelskiego ruchu pod nazwą "Lista Hansa-Petera Martina" (ruchu założonego przez dr H. P. Martina - wieloletniego posła do Parlamentu UE, prawnika i dziennikarza, od roku 1999 ścigającego nadużycia finansowe i inne w UE). Oburzenie Austriaków jest tym większe, że wiadomo było od początku, że komisarz Samecki będzie tylko komisarzem tymczasowym - na okres paru miesięcy, do czasu powołania nowego składu Komisji UE (co nastąpiło 27 listopada).


A swoją drogą będzie ciekawe, czy Austriacy też będą oburzać się tak bardzo na ogromne koszty funkcjonowania następcy eurokomisarza z Polski. Bo następcą Sameckiego na stanowisku komisarza UE ds. tzw. polityki regionalnej został właśnie Austriak Johannes Hahn.

Tomasz Mysłek

NASZA POLSKA NR 49/2009

 

Za: Nasza Polska

© 2017 KIELCE ŚWIĘTOKRZYSKIE POLSKA ŚWIAT | pF